Giorgio Armani Eyes to Kill Eye Tint

Marka Giorgio Armani moje kosmetyczne serce kilka lat temu zaskarbiła sobie maskarą do rzęs Eyes To Kill. Był to jeden z pierwszych moich wysokopółkowych tuszy do rzęs i bardzo długo tylko jego używałam. W przeciągu tych kilku lat formuła tego tuszu była doskonalona i nadal ten tusz jest jednym z tych, po który chętnie sięgam. Poza maskarą, którą serdecznie polecam, polecić dziś Wam chciałam również genialne cienie do powiek, które świetnie się spisują wykorzystane na wiele sposobów. Dwa odcienie jakie ja posiadam to kolory, które wykorzystacie w połączeniu z wieloma innymi. Są to cienie, którymi w szybki i niezwykle łatwy sposób zmalujecie oko na wiele okazji. Cienie oczywiście dostępne są w bogatej gamie kolorystycznej i uwierzcie mi, że bardzo ciężko się zdecydować. Mi zależało na odcieniach, które swobodnie posłużą mi jako baza do całości makijażu oka ale także będą efektownie wyglądać nałożone solo lub w towarzystwie kolorowej kreski. Są to odcienie, które jeśli planujesz zakup tych produktów możesz śmiało wziąć pod uwagę. Na zdjęciach widzicie też inne cienie marki Giorgio Armani, których używam od lat i bardzo sobie chwalę. Cienie w słoiczkach Giorgio Armani Eyes To Kill Intense Eyeshadow, o których pisałam już jakiś czas temu i pokazywałam w makijażach. Ale jeśli wyrazicie zainteresowanie to z przyjemnością zmaluję nimi raz jeszcze coś i przygotuję publikację z pokazaniem ich wszystkich w jednym miejscu. Dajcie koniecznie znać!

Giorgio Armani Eyes to Kill Eye Tint
Giorgio Armani Eyes to Kill Eye Tint
Giorgio Armani Eyes to Kill Eye Tint

Cienie Giorgio Armani Eyes to Kill Eye Tint mają niezwykle lekką konsystencję, która łatwo rozprowadza się na powiece, nadając spojrzeniu świetlistości i lekkości. Subtelne, ultralekkie i niezwykle trwałe odcienie można nieskończenie na siebie nakładać, aby stworzyć doskonale dopasowany i wyrafinowany efekt szyty na miarę. Świetny aplikator ułatwia precyzyjne nałożenie. Ja po nałożeniu aplikatorem rozcieram jeszcze pędzlem. Możesz swobodnie budować krycie i intensywność koloru dokładając kolejne porcje kosmetyku. Cienie nie zbierają się w załamaniach, nie blakną i świetnie się blendują z każdym innym cieniem jaki używam.

Giorgio Armani Eyes to Kill Eye Tint 08 Flannel

To ładnie opalizujący dość chłodny róż, który świetnie się sprawdza w połączeniu z fioletami, brązem i zieleniami.  Uwielbiam właśnie z tymi kolorami łączyć go na powiece.

Giorgio Armani Eyes to Kill Eye Tint 11 Rose Ash

To ciepły odcień beżo-brązu z dodatkiem subtelnego złota! Cudo! Uwielbiam w połączeniu z ciepłymi i chłodnymi brązami i fioletami oczywiście ! Ale myślę, że jest to taki odcień , że z każdym innym będzie pięknie wyglądał!

W obydwu makijażach na zdjęciach poniżej, cienie nałożone są na całą powiekę i pozostawione solo w wewnętrznych kącikach oka.

 

Eyes to Kill

08 Flannel

Giorgio Armani - Eyes to Kill Eye Tint

11 Rose Ash

Giorgio Armani - Eyes to Kill Eye Tint
Giorgio Armani - Eyes to Kill Eye Tint
Giorgio Armani - Eyes to Kill Eye Tint
Autor

5 komentarzy

  1. Cienie w kremie kuszą mnie od dawna zarówno te jak i Chanel, w lepszych czasach pewnie się na któryś skuszę. Na Twych oczętach wyglądają pięknie, ale co na Twoich oczętach nie wygląda pięknie 🙂
    Tusz uwielbiam, miałam go dawno temu i byłam bardzo zadowolona, myślę, że w przyszłości go powtórzę.

  2. Dziś trafiłam na Twój kanał na YT a stamtąd tutaj 🙂 Ciekawi mnie czy używasz również drogeryjnych/tańszych kosmetyków kolorowych czy tylko luksusowych? Sama od kilkunastu lat używam tylko kosmetyków luksusowych ale coraz częściej zastanawiam się czy przypadkiem nie przepłacam. Całkiem niedawno skusiłam się na cienie mało znanej w Polsce marki i muszę przyznać że jakościowo biją Armaniego, Lancome, Bobbi Brown, Chanel czy wielu innych które miałam/mam w swojej kosmetyczce a cena kilkakrotnie niższa. Ale fakt, wiele youtuberek twierdzi, że ta marka oferuje najwyższa jakość cieni. Celowo nie wymieniam nazwy bo nie chcę być posądzana o reklamę.
    Co do marki Giorgio Armani to przez długi czas była głównym składnikiem mojej kosmetyczki. Szminki, błyszczyki – cudo i sama dobroć dla moich skłonnych do przesuszania ust, choć przyznam szczerze tych trwałych nigdy odwagi użyć nie miałam. Uwielbiałam też krem CC Luminessence którego zużyłam chyba ze 4-5 tubek i róż w kolorze którego nie widziałam u żadnej innej marki a do mnie pasuje wyjątkowo. Natomiast na podkładach zawiodłam się zupełnie bo potwornie oksydowały na mojej skórze. Maskara do rzęs Eyes To Kill to jak dla mnie kompletnie przereklamowany produkt i sama się sobie dziwię, że miałam ją aż trzy razy skoro ani nie robiła wow ani nie była trwała i niezmiennie rozmazywała się na dolnej powiece. Cóż, to chyba magia luksusu i chęć jego posiadania choćby w kosmetyczce robi swoje 😉 Pozdrawiam!

Write A Comment