Shiseido, Eudermine Revitalizing Essence
Sztandarowy produkt marki Shiseido. Jego pierwsza wersja została wypuszczona na rynek w 1897 roku. Tonik rewitalizuje i chroni komórki skóry, wspomagając odnowę komórek, nawilżając utrzymuje odpowiedni poziom wilgotności oraz reguluje metabolizm komórek naskórka.
[singlepic id=282]
Eudermine Revitalizing Essence wyróżnia się spośród wszystkich linii pielęgnacyjnych Shiseido charakterystycznym , czerwonym opakowaniem. To chyba jedyny produkt , który na Shiseidowej półce od razu rzuca się w oczy.
[singlepic id=287]
W środku tekturowego opakowania znajduje się jeszcze jedno, również tekturowe “wdzianko” dla solidnej, ciężkiej butli .
[singlepic id=281]
Eudermine Revitalizing Essence zamknięty jest w nietypowej , bardzo prostej i ciężkiej butli, która wykonana jest z grubego szkła o pojemności 125ml.
[singlepic id=286]
[singlepic id=283]
Nie ma tu żadnej zakrętki, a zwykły a może niezwykły koreczek zakończony szklaną kulką . Prawdę mówiąc jak pierwszy raz zobaczyłam to wykonanie i ten korek pomyślałam, że jak na kosmetyk luksusowy to trochę dziwnie się prezentuje. Moja ostrożność podczas “odtykania” tego korka plasowała się na naprawdę wysokim poziomie skupienia;) Nie dość ,że malizna to jeszcze jakby spadł mógłby się stłuc. Całe szczęście do tej pory moja wizja nie miała miejsca w rzeczywistości a mam już drugie opakowanie 🙂 Korek jest dobrze dopasowany do otworka butli , wykończony gumową nakładką. Nie ma jednak trudności z obsługą tego dziwaczka, delikatne pociągnięcie za kulkę i już otwarte :).
[singlepic id=285]
Eudermine Revitalizing Essence ma postać “ciut gęstszej wody”, jest w kolorze przezroczystym . Subtelny zapach zroszonych deszczem piwonii nie utrzymuje się na skórze , a zaraz po aplikacji znika pozostawiając skórę świeżą i wygładzoną. Ja nakładam na dłonie, chwilę w nich ogrzewam i delikatnie wklepuję omijając okolice oczu. Zapach jaki towarzyszy aplikacji jest cudny, taka mała aromatoterapia 😉 Skóra chłonie ten tonik w całości, nie zostaje żadna lepka warstwa, skóra jest rozświetlona ale nie święcąca się. Staje się miękka i wyraźnie wygładzona. Pamiętam, że przy pierwszej butelce , po pierwszych kilku dniach używania nie widziałam w sumie żadnego wow, fajny tonik i tyle, ale po kilku już następnych dniach zauważyłam ,że moja skóra jest w dużo lepszej kondycji, świetnie nawilżona i bardziej elastyczna. Bruzdy nosowo- wargowe jakby mniejsze, poddające się mimice bez pogłębiania się w ciągu dnia. Nie wiem czy też tak macie , ale ja jak rano się budzę to mam gładką skórę, bruzdy nie są widoczne, a często już pod koniec dnia pogłębiają mi się , i to nie jest kwestia osadzania się podkładu. Od kiedy regularnie stosuję ten tonik problem z bruzdami jakby się wycisza, wieczorem , po całym dniu mimicznej eksploatacji skóry moje bruzdy są w dużo lepszym stanie. Oczywiście stoi pewnie też za tym cały sztab kolejnych kroków pielęgnacji ale jego działanie ma też w tym swój udział, bo dobrze przygotowana skóra to podstawa dalszych kroków no i już:)
Skład:
Water, Butylene Glycol, Alcohol, Methyl Gluceth-10, Glycerin, Dipropylene Glycol, Betaine, Methylprarben, Phenoxyethanol, Cyclodextrin, Benzophenone-4, Sodium Hyaluronate, Potassium Carbomer, Trisodium EDTA, Fragrance, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Xanthan Gum, Acraylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Arginine Hydrochloride, PCA, Magnesium Chloride, Calcium Chloride.
Może dla niektórych to zbędny gadżet 🙂 ja będę wychwalać bo go uwielbiam, a kolejne opakowania tylko potwierdzają jak bardzo się polubiliśmy 🙂
Mieliście okazję poznać ten tonik? zwróciliście na niego kiedykolwiek uwagę w szafie Shiseido?
73 komentarze
Widziałam go na półce, ale jakoś nigdy nie sprawdzałam co to takiego!
następnym razem choć obwąchaj 😀
Tak zrobię 🙂
Myślałam, że po prostu to są jakieś perfumy.
bo tak wyglądają 🙂 ale to zmyłka :*
koniecznie 🙂
W norweskiej perfumerii nie słyszano o nim. Pokazywałam zdjęcie, ale pani też najpierw pomyślała, że to perfumy.
Co Ty mówisz? to jestem w szoku, rozumiem, że mogą być braki na półkach ale ,że nie słyszały…
Niestety nie znam tego toniku i pewnie powinnam żałować :/ Obecnie używam rozświetlającego z Lieraca, a w kolejce czeka z Cliniqua 🙂
czemu żałować Kochana ? masz swoje równie dobre więc jak będzie okazja to sobie wypróbujesz i ten 🙂 nie umieramy dziś 🙂 całe życie przed nami 😀
Ty to umiesz mnie pocieszyć 🙂 Nie ukrywam, że ten z Cliniqua kupiłam też trochę przez Ciebie (po przeczytaniu postu o warsztatach Clinique) 😀
zawsze do usług Joasiu :*, a który kupiłaś ?
Ten rozświetlająco-oczyszczający (claryfying czy jakoś tak). Podobno delikatnie złuszcza stary naskórek.
Czuję się jak młodsza siostra, którą nigdy nie byłam 😉
dobry wybór 🙂 miałam go 🙂
hahah, jak mogę tak doradzę ale wielkim guru nie jestem , może się wydawać ,że mam mnóstwo kosmetyków, ale są lepsiejsze 🙂 mogę doradzić wśród tych co mam , miałam, ale też ja często korzystam z opinii innych 🙂 i to jest fajne w tych naszych dyskusjach:) To co lubię tu na Ines Beauty to to, że jest właśnie dyskusja :)poznajemy siebie bliżej i możemy sobie doradzać 🙂 ciągle myślę nad tym jak zachęcić innych do dyskusji tutaj, nie wiem w czym jest problem, czy logowanie do Disqua tak utrudnia komentowanie? nie wiem 😉
Ja nie szukam guru, ale serdecznych osób i ciekawych miejsc (blogów). Z tych, które znam, Twój lubię najbardziej, bo jest miło i piszesz konkretnie bez wodolejstwa. Nie przepadam za tłumami, więc to, że nie ma tu setek komentarzy mnie akurat pasi 😉 Nie lubię sztucznych serdeczności, ale tez nie szukam blogów młodziutkich osób, bo sama jestem już dojrzała (żeby nie powiedzieć stara) imam swoje skórne potrzeby 😉
cieszę się bardzo i mi miło w związku z wyróżnieniem :***
Może masz rację z tym, że jest tu bardziej kameralnie i to jest fajne 🙂
Oj tam stara:) na pewno nie tak jak ja 🙂 :****
oj starsza, uwierz mi :)***
Dziś na D online 20% na kolorówkę. Zaglądasz tam?
właśnie widziałam ale jeszcze nie ogarnęłam tematu, jakieś spowolnione tempo dziś mam 🙂 ale zajrzę na pewno, pewnie nie ma jeszcze najnowszych kolekcji a na te czekam najbardziej 🙂
ja nie ogarniam starych, a co dopiero nowe kolekcje 😉
nie mam zbyt wiele czasu na to ;/
ach, mam ochotę na EL DW, ale nie wiem jaki kolor by mi pasował :/
wzięłam ostatnio próbkę nr 16, ale chyba ciut za ciemny dla mnie i mam problem
ale wersję light czy tą podstawową ? nie znam kolorystyki EL jeśli chodzi o podklady, ja zawsze biorę o ton jaśniejszy kolor, bo mam pudry wykończeniowe , które nadają mi odcień jaki lubię, zawsze dobieram do koloru szyi 🙂
wersja podstawowa; ja tez tak robię, ale też nie znam tej kolorystyki i nie wiem jaki kolor byłby jaśniejszy od tej 16 ;/
musisz wziąć więcej próbek, ja od razu biorę kilka odcieni i wtedy na spokojnie sobie w domu dopasowuje, nigdy nie udało mi się w perfumerii dobrać, jakoś tam z tym oświetleniem zawsze nie po drodze :/
Faktycznie mogłam wziąć więcej, ale bralam jeszcze inne, więc nie pomyślałam. Gapa ze mnie, a teraz nie wiem kiedy będę w D, bo mam daleko i nie bywam kiedy mi się zachce 🙁
no mogłaś 🙂 następnym razem weź 🙂 jak coś znajdę u siebie to Ci wyślę 🙂
Och dzięki kochana :)*
nie ma jeszcze za co :*
Za życzliwość, serdeczność i ciepełko 🙂
:*
A powiedz mi jeszcze Kochana co myślisz o kosmetykach do demakijażu z Diora w porównaniu do innych jakich używałaś 🙂
Do demakijażu nie miałam wiele, obecnie używam tego olejku do mycia twarzy co go niedawno pokazywałam, bardzo go lubię , ale ciężko mi porównać , a co szukasz ?
O tym olejku właśnie u Ciebie czytałam i mam na niego chęć oraz na tonik i płyn 2-faz.
olejek mogę polecić 🙂 bardzo delikatny i łagodny dla skóry i nie pozostawia tłustej warstwy a skóra jest mięciuchna :D, płynu dwufazowego i toniku nie miałam ale kupiłam sobie teraz fajny tonik z Lancome , pewnie niedługo się pojawi z recenzją 🙂
Ja mam olejek z Lierac i jest fajny, ale chętnie bym go porównała z Diorkowym. Inne płyny tez mnie kuszą 😉
Widziałam kilka toników z Lancome. Ciekawam który wybrałaś 🙂
Wtrącam się bo zgadzam się w 100%! I do tego dodam, że podoba mi się, że prezentacja, co tu kryć – wysokopółkowych ksometyków, odbywa się bez szpanu i nadęcia:)
O to to to właśnie chodzi 🙂
:***
I oby tak dalej :)***
Kochana, dziękuję :* naprawdę bardzo mi miło:) Moniś i Joasiu cieszę się ,że tak odbierać to co się tu dzieje:*
Widziałam ten specyfik na stronie Shiseido i faktycznie, buteleczka w całkiem innym stylu. Ja uzywałam Clinique nr 2 a teraz mam płyn z kwasem migdałowym Pharmaceris. Mam prośbę: napisz o tym nowym serum z Diora bo nie mogę wytrzymać z ciekawości:)
a pierwszą wersję tego toniku widziałaś w necie ? wygląda uroczo 🙂
Ja też miałam i 2 i 3 właśnie końcówka mi została :), a nie znam tego migdałka od Pharmaceris, muszę sprawdzić, w działanie kwasów migdałowych wierzę 🙂
Postaram się coś zorganizować, mam już kilka fotek, ale muszę jeszcze chwilę poużywać żeby choć ciut więcej móc powiedzieć na jego temat, ale już go bardzo lubię, a co zastanawiasz się nad nim ?
Jak zobaczyłam posta o tym Diorku u Ireny/Beautyaddiction, to myślałam , że pęknę z chciejstwa:) Ostatni raz takie odczucie miałam parę lat temu jak “zachorowałam’ ma piling/maseczkę EL Dual Action. Chodziłam za tym produktem ponad rok ale nawet cena na lotniskach była dla mnie za wysoko, no i jakoś przeszło chciejstwo. Wspominałaś o nim na blogu i pamiętam, że jak czytałam wpis, to uśmiałam się sama z siebie, z tego wariactwa kosmetycznego jaki mnie wtedy dopadł.
ja jak go zobaczylam na półce w Douglasie to dwa razy sprawdzałam czy to to 🙂 zdziwiłam się ,że już jest bo myślałam że długo będę czekać aż się pojawi :)a tu niespodzianka 🙂 musiałam wziąć tym bardziej,że już oczekiwałam tego cudaka :D, to Ty Kochana tak długo śledzisz mojego bloga? wpis o EL był chyba jednym z pierwszych jakie zaczęłam pisać:) bardzo mi miło :* postaram się jak najszybciej coś napisać o tym Diorku:)
matko i córko i teściowo, pierwszy raz to to widze na oczy :O
myslałam, że to perfumy 😛
hahah no i jest kolejny do mojej kolekcji 🙂 ja chyba napiszę książkę “przypowiastki Marti”:D
“Matko i córko i teściowo “:D zmasakrowałaś mnie tym na ament :D:D:D
A widzisz Kochana, cieszę się ,że mogę Cię jeszcze czymś zaskoczyć 🙂 jak będziesz miała ku temu potrzeby i ochotę to pokosztuj 🙂
jakie znowu przypowistaki? nie wymyślaj 😛 hyhyhy
ej, no ale niezły wynalazek 🙂 choć nie wiem czy taka szklana butla czułaby się bezpiecznie w moich dłoniach 😛
jakie, jakie , jakie ?:) sama wiesz, co wpis to coś nowego wprowadzasz 🙂
Ja przy pierwszej flaszce też miałam obawy ale opanowałam i strach i jej obsługę , z pewnością dasz radę 🙂
a bo mnie prowokujesz 😛 hyhy
lepsze to to niż mój Maluszek Ibuczek? 😀
cieszy mnie i ta moja prowokacja i te Twoje dopiski 😀
konsystencja mi bardziej odpowiada , dużo szybciej skóra go chłonie , nawilżenie chyba takie samo 🙂 ale też chyba ciut lepiej wygładza 🙂
no to i mnie pozostaje się radować 😀 hihi
osz Ty, nie takiej odpowiedzi oczekiwałam 😛
🙂
Nie umieramy dziś , jeszcze zdążymy popróbować wielu kosmetycznych cudaków:D
ale ta lista chciejstw się nigdy nie skończy 😛
i niech się nie kończy, nawet jeśli nie będzie się miało wszystkiego z tych list niech będą 😀
czyli chodzi o gonienie króliczka, a nie go złapanie? 🙂
Dokładnie o to chodzi , jak w życiu Kochana, jak w życiu :*
samo życie 😀
Nie znam go jeszcze, z pewnością chcę go poznać. 🙂 Co wchodzę to mam nowe chciejstwa. 🙂
Kochana, ja mam to samo , nie jesteś w tym osamotniona 🙂 często tak mam 🙂
Całe szczęście, że nie tylko ja. Choć moja chciejlista pęka już w szwach. 😀
🙂 a myślisz, że moja nie pęka ?;) chyba każdej z nas 🙂
Domyślam się że też. :))))
:*
;)))))
podobnie, jak Marti, wpierw myślałam, że to perfumy 😀 Buteleczka mi się kojarzy z chinami;) kolor, napisy, kuleczka – swoją drogą cudna:)
Uwielbiam toniki, mam normalnie tonikową manię:)
Ja też powoli nabieram tej mani 🙂 ale pod oka chyba mocnejsza , to mania nad manią 😀
O, ja tę MAŃKĘ też znam ;)))
Kiedys sie nad nim zastanawiałam i bardzo chcialam, ale o nim zapomniałam… eh cala ja 😛
to u mnie taka mała przypominjaka dla Ciebie 🙂
Ha ha ha już dla samej butelki warto go kupić 😉 Esencja jest jednym z kroków podstawowej codziennej pielęgnacji azjatek.
🙂 butla ładnie się prezentuje na toaletce i na pewno wzbudza zainteresowanie, a Azjatki to w ogóle są mistrzyniami 🙂
Zgadzam się w 100%-ach. Miałam kiedyś możliwość przetestowania zestawu typowej azjatyckiej pielęgnacji. Niestety dla mojej skóry to było zdecydowanie za dużo i krem jako kolejna warstwa nie chciał już się wchłaniać.